środa, 19 czerwca 2019

znikające ptaki

Najpierw słychać pisk niosący się już z daleka, potem pojawia się on i leci dokładnie do mnie. Siada na gałęzi, na którą mam wycelowany aparat. Chwali się swoimi wyjątkowymi, niebieskimi piórami. Jest blisko, moje maskowanie ewidentnie zrobiło na nim wrażenie, chyba trochę zazdrości. Zaczyna polować. Patrzy ze skupieniem w wodę. Zaraz rzuci się do niej i złapie rybę, której jedzenie będzie celebrował. Ale skąd nagle te konie? Coś za mną tupie, biegnie. Budzę się, odwracam. Fajny zając. Naprawdę spodziewałem się koni. Zimorodków nie ma, a mi brakuje snu w nocy. Nie wiem czego się spodziewałem. Już zeszłoroczne próby bliższych obserwacji pokazały, że zimorodki to jedne z tych ptaków, które potrafią po prostu zniknąć. Raz widzi się takiego całkiem przypadkiem, a potem można czekać i czekać i czekać. Nie wiem jaki jest standardowy czas oczekiwania, ale żeby nawet się nie odezwał przez cały czas? Dodam na bloga coś innego. Co się działo ostatnio? Utworzyłem na komputerze specjalny folder ptakiostanio i zebrałem kilka zdjęć z minionego miesiąca, zaczynając kiedy zacząłem wakacje. No właśnie, bo mam wakacje. O nie, minął już miesiąc.
Najpierw trzeba było zbadać miejscówki, które tak naprawdę badałem też kiedy nie miałem wakacji, ale umówmy się - wtedy z innym nastawieniem psychicznym, z wielkim M na każdym kroku. Teraz luz.
Nad jeziorem wąsatki, które zawsze cieszą bardzo, i inne, które cieszą bardzo, ale nie tak jak wąsatki. Znalazłem parkę remizów, które budowały gniazdo (gniazdo r e m i z ó w - to takie wiszące). Muszę tam się wybrać znowu.
wąsatki
trzcinniczek
remiz
jego gniazdo
potrzos

Kolejna miejscówka - las blisko, który z dwóch lasów, które są obszarem moich badań - jest tym mniejszym i mniej różnorodnym. Ale nie jest słaby czy coś. Szukałem nory lisów, ale nie było mi dane jej znaleźć. Folder ptakiostatnio zdominowała mała sarenka.
Była razem z drugą małą sarenką, chowały się w zbożu. Trudno w takiej sytuacji opanować emocje. Teraz, z perspektywy czasu chyba nie będę umiał ich opisać. Można się popłakać. Leżałem chwilę w profesjonalnym, polnym maskowaniu i jedna do mnie wyszła. Nie wiem jak to opisać. Może zdjęcia wystarczą.









W drugim (lepszym) lesie są właśnie zimorodki, które doprowadziły mnie, jak widać - do psychozy. Poza tym jest też dziupla dzięcioła czarnego, który też jest ptakiem, który znika. Pewnie widzi mnie n a w e t  w maskowaniu, lepiej nie będę mu przeszkadzał.


W idealnym momencie kolega dał znać, że ma supermiejsce na różne siewki - sieweczki rzeczne są tam z a w s z e. Czasem pojawia się szczudłak. Więcej chyba nie trzeba. Żeby trafić tam przed wschodem słońca (żeby tego szczudłaka mieć chociaż w ładnym świetle) pojawił się pomysł spania w szopie, która jest blisko. Świetna myśl. Noc była straszna (zimna), ale czego się nie robi dla paru fotek i obserwacji dzikiego świata. Na wstępie zobaczyliśmy stado żurawi i dużo wody wszędzie. "Czasem fajnie tak sobie przyjechać i tylko popatrzeć na widoczki". Zdecydowanie.

nocujące żurawie

Wracam do siebie. Jezioro, las bliższy, las dalszy. Wschody, zachody.
Na polach blisko jeziora jest dużo czajek, są też młode. Ale one też z tych co znikają. Biega też sieweczka rzeczna, której nie da się wypatrzeć na tle ziemi. Szanuję za kamuflaż.

sieweczka rzeczna
szpaki

ptak

pokląskwy

żurawie
potrzos


W lepszym lesie przy okazji czatowania na zimorodka pojawia się bóbr. Miło zobaczyć. Z ssakami jest w ogóle jakoś łatwiej. 

bóbr
.
ssak

ssak



Też przy okazji zimorodków
gąsiorek
gąsiorek
 trznadel

żuraw

Trafiłem też w końcu na rodzinę lisów. z małymi liskami. Są bardzo ciekawskie i wyglądają na miłe. Ale o liskach to wiadomo.





Świetnych miejsc mam w okolicy mnóstwo, a teraz w dodatku na nowo odkryłem moją "czatownię" na wodniki - i tam się dzieje naprawdę dużo. Sam nie wiem gdzie jeździć, żeby udało się coś konkretnego. A goldenhour jest tylko dwa razy w ciągu dnia, z czego raz wymaga znoszenia upałów (ale już rozsądnych), a drugi wstania, albo nie zasypiania i potem cały dzień jest zepsuty (nie narzekam). Pozdrawiam.

wodnik - robi nadzieję
jeszcze wilga

8 komentarzy:

  1. Szacunek za wodnika :) Te kląskawki to pokląskwy tak naprawdę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne zdjęcia. Jako, że jestem ptakolubem, to moje serce zdobył portret dzięcioła czarnego. Ale na drugim miejscu stawiam ssaka - zdjęcia czarnej sylwetki zająca. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajne ssakiostatnio (szczególnie lubię sarenkę w dmuchawcach, ale to już wiesz) oraz demoniczne zdjęcie szpaków. Czekam na więcej wodników, aaaaaa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję za comment, cieszę się (że demoniczne to nie wiedziałem).
      Wodniki pewnie w następnym poście, za rok aa

      Usuń
  4. Wspaniałe ujęcia, a zwłaszcza tego jelonka i wilgi, coś cudownego! Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń