piątek, 16 maja 2014

pierwsze chwile poza gniazdem

Dzisiaj, kiedy wróciłem ze szkoły, w ogrodzie usłyszałem piski, podobne do tych, wydobywających się ostatnio z budki sikorek. Około 6 młodych krążyło wokół mnie latając z drzewa na drzewo. Szybko pobiegłem po aparat, udało mi się zrobić jedno zdjęcie.
Podszedłem wtedy pod budkę. Usłyszałem żałosne odgłosy. Wtedy zobaczyłem, że nóżka bogatki uwięziona jest między bokiem budki, a przednią deseczką. Na początku myślałem, że ptak da radę opuścić gniazdko samodzielnie, ale po chwili obserwacji stwierdziłem, że noga się nie rusza, a ptak wciąż piszczał i piszczał, w dodatku rodzice z innymi potomkami oddaliłi się... Postanowiłem pomóc biedaczce. Koło budki postawiłem drabinę. Kiedy zobaczyłem nogę z bliska, spostrzegłem, że wokół niej jest dużo krwi. Otworzyłem domek, okazało się, że w środku siedzą dwa maleństwa. Jedna bogatka wyleciała od razu, druga, ranna sikorka odleciała nieco później. Budkę zamknąłem i odwiesiłem na swoje miejsce. Po chwili zobaczyłem, że do rannej, która siedziała na choince niedaleko ich mieszkania przyleciał jeden z rodziców i prawdopodobnie zaopiekował się dzieckiem.
Całą akcję uważam za udaną, ponieważ wszystkie ptaki szczęśliwie opuściły budkę, a ja jednej nawet uratowałem życie!




2 komentarze: