piątek, 4 lipca 2014

trzciniak

Dzisiaj postanowiłem, że pojadę rowerem nad jezioro. Chciałem sfotografować trzciniaki, ponieważ widziałem je tam wcześniej. 
Kiedy dojechałem na miejsce, od razu usłyszałem charakterystyczny śpiew wydawany przez tego ptaka. 
Zamaskowany czekałem na tego pięknego duszka trzcin. Czekałem i czekałem... 
Widziałem jak trzciny poruszały się, gdy on przeskakiwał z jednej na drugą. 
Na całym ciele czułem jak obchodzą mnie mrówki, a nogi miałem poparzone pokrzywami. Powoli kończyła mi się cierpliwość. Wtem ptak zaczął mi pozować! Siedział sobie na gałązce i patrzył jak robię mu zdjęcia.

Dziękuję Ci, Święty Franciszku!


       

5 komentarzy:

  1. Też się kiedyś muszę na nie wybrać:)

    OdpowiedzUsuń
  2. z trzciniakami i trzcinniczkami dokładnie jest tak jak piszesz, skaczą, trzciny się trzęsą ale wystarczy, że są w drugim szeregu trzcin i ze zdjęć nici :) Wielokrotnie przesiedziałem sporo czasu i nic ...

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwsze zdjęcie najlepsze!

    OdpowiedzUsuń