niedziela, 16 listopada 2014

mysikrólik

Wczoraj drugi raz w życiu miałem okazję obserwować tego maluszka. Ten był jeszcze śmielszy. Zbliżał się do mnie nawet na około pół metra! Mogłem na niego tylko patrzeć. Wtedy nie zrobiłem ostrego zdjęcia. Ptak był za blisko, co rzadko się zdarza, w fotografii dzikiej przyrody. Zrobiłem więc szybką zmianę, z 70-300 na 18-135. Wtedy zacząłem znowu żałować,  że nie mam założonego z kolei tego drugiego obiektywu :) 
Trochę musiałem poczekać, aż znowu zbliży się na taką odległość. Zrozumiałem też, dlaczego wszyscy tego naszego najmniejszego ptaszka uważają za taką straszną istotę z ADHD. Na szczęście czekanie się opłaciło, mysikrólik zechciał znowu pokazać się z takiego bliska, a ja wtedy dałem radę zrobić mu kilka zdjęć,  z których jedno jest nawet całkiem przyzwoite. Oto ono:


8 komentarzy:

  1. rzeczywiście w przypadku mysikrólików, niektórych sikor i strzyżyków zdarzają się dwa problemy, zbyt mała odległość wynikająca z ich ciekawości i wspomniane ADHD. Ostatnio siedziałem w czatowni z założoną stałką 300 mm. SIkory skakały wokół mnie w odległości 1,5 metra - bez szans :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No właśnie. Takie sytuacje zdarzają się nad podziw często. Ostatnio miałem tak z zimorodkiem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak to z nimi jest:) Jak tam papużka? Pozdrawiam i zapraszam na nowego bloga:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdjęcie pięknie wyszło :) Pół metra to strasznie blisko, musiał być odważny. Nie bał się?
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale cudowny ptaszek i takie piękne zdjęcie,pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń