niedziela, 6 marca 2016

trznadel

Miały być żurawie - były trznadle. Niestety dopiero dzisiaj dodaję tego posta, chociaż zdjęcia zrobiłem tydzień temu, w sobotę. Pojechałem w miejsce, gdzie dzień wcześniej chodziły żurawie, liczyłem, że będą też wtedy. Obudziłem się przed wschodem słońca, ciepło się ubrałem i pojechałem tam z karimatą. Chciałem się położyć przed polem, pod drzewem i tak zrobiłem. Wreszcie zza lasu wyjrzało zaspane słońce. Żurawi nie było. Leżałem tak jeszcze godzinę, ale żaden nie przyleciał. Słyszałem tylko z oddali ich klangor. Na pocieszenie pojawił się żółciutki trznadel, który bardzo się mną zainteresował. Bardzo ładnie prezentował się w porannym świetle.





6 komentarzy:

  1. Fajny kanarek:) Co do żurawi, to jeszcze jest ich mało, ale klucze cały czas ciągną. Trzeba uzbroić się w cierpliwość i czekać:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja czekam na tańce! Słonecznikowe światło rzeczywiście piękne!

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne ujęcia tego złotego ptaszka. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przepiękny ptak i ładne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pięknie pozował w porannym słonku,a żurawie będą innym razem,pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda, z ptakami nie zawsze ma się szczęście. Na pewno uda się następnym razem ;)
    Piękny trznadel, ładnie wygląda pośród oszronionych traw :)

    OdpowiedzUsuń